14 czerwca będę „świętować” cztery miesiące od dnia, w którym przez rozszerzenie do Chrome straciłem ofertę pracy.
Był wtorek, szary lutowy poranek. Przeczytałem jedno zdanie od rekrutera i dotarło do mnie, że moja oferta, całe $180,000, przepadła.
W tamtym czasie, podobnie jak połowa osób z mojego Discorda do nauki, podczas testów programistycznych używałem rozszerzenia do przeglądarki. Chodzi o jedno z tych narzędzi z nakładką wyświetlaną nad stroną testu. W rekrutacji na stanowisko, na którym bardzo mi zależało, czekał mnie test Codility, a rozmowę o wynagrodzeniu mieliśmy już za sobą. Przy $180,000 na stole ta oferta była najcenniejszą rzeczą w całym moim procesie rekrutacyjnym. Była też moim planem na cały rok.
Dlatego do testu podszedłem z równie wielką ostrożnością. Co chwilę pojawiały się wątki o kandydatach oznaczonych przez system. Opowieści o koszmarnym nadzorze i odrzuceniu bez słowa były czymś zwyczajnym.
Po przeczytaniu tego wszystkiego zacząłem trochę obsesyjnie myśleć o tym, co właściwie może zobaczyć platforma testowa. Gdy test się uruchomił i poprosił o udostępnienie jednej karty albo całego pulpitu, wybrałem kartę, tę „bezpieczną” opcję. Znajomi nawet się ze mnie przez to śmiali. Byłem przekonany, że robię wszystko jak należy.
Ready to ace your next interview?
InterviewMan gives you real-time AI answers during live interviews — undetectable on Zoom, Meet, and Teams.
Try InterviewMan FreeMimo wszystkich środków ostrożności pominąłem jeden. Najważniejszy. Nie byłem dość „paranoiczny”, by zabezpieczyć się przed nagrywaniem ekranu, które firma włączyła, nikogo o tym nie informując. Od początku do końca całość wyglądała dla mnie jak zwykły test na czas.
Kilka dni później osoba sprawdzająca test w firmie obejrzała moje nagranie. Zobaczyła rozszerzenie. Nakładka działała przez całą sesję, więc była widoczna na kolejnych klatkach, tuż obok mojego niedokończonego rozwiązania.
Potem wszystko poszło szybko, bo nadzór działał przez cały czas, a Codility zapisuje każdą taką sytuację: każde opuszczenie karty z testem, moment wyjścia, czas spędzony poza nią i liczbę wyjść. Działał też monitoring wklejania. Ten jest aktywny w każdym teście Codility, zarówno nadzorowanym, jak i nienadzorowanym. Każdy blok kodu, który pojawia się w edytorze bez wpisania go z klawiatury, dostaje oznaczenie oraz dokładny czas wklejenia.
Na tym jednak nie koniec. W 2025 dodano również rozpoznawanie wzorców typowych dla odpowiedzi AI. Ktoś z mojej dawnej grupy do nauki wyleciał wcześniej z CodeSignal właśnie przez taki schemat: dwadzieścia minut ciszy, a potem pięćdziesiąt równych linijek pojawiających się w dziewięćdziesiąt sekund. Nikt nie uwierzy, że człowiek pisze w ten sposób pod presją.
Moja oferta, moja cenna oferta... Cały e-mail składał się z jednego zdania o nieprawidłowościach zauważonych podczas weryfikacji testu. Po przeczytaniu siedziałem w samochodzie chyba przez dziesięć minut, zanim ruszyłem do domu.
Pierwszą osobą, od której udało mi się uzyskać konkretne odpowiedzi, był mój współpracownik. Prowadzi rekrutacje z użyciem Codility w innej firmie i bez problemu pokazał mi panel rekrutera na swoim laptopie. Stało się to przy pizzy u niego, w weekend po całej historii. Mogłem więc zobaczyć własną katastrofę od strony osoby oceniającej.
W połowie pizzy dowiedziałem się, że większość menedżerów najpierw zagląda na stronę z flagami, jeszcze zanim spojrzy na kod. Tyle że mojego rozszerzenia nie wykrył żaden automat. Zauważył je człowiek, który miał bezpośredni dostęp do każdej klatki nagrania ekranu.
Mając już te informacje, zadałem mu jedyne pytanie, które nadal nie dawało mi spokoju: co Codility naprawdę widzi? Odpowiedź uspokoiła mnie bardziej niż cokolwiek innego w tamtym miesiącu. Codility działa w przeglądarce, a nadzór obejmuje kartę z testem, kamerę internetową oraz nagranie ekranu. Na tym kończy się jego zasięg. Codility nie może skanować procesów działających na komputerze i nie ma mechanizmu pozwalającego wykryć aplikację desktopową, która w ogóle nie styka się ze stroną w przeglądarce.
Było to przykre i niepokojące doświadczenie, przez które przybyło mi sporo siwych włosów. Szkoda byłoby niczego z niego nie wynieść, prawda?
Nigdy nie zakładaj, że nadzór jest wyłączony. Nie wtedy, gdy zaproszenie o nim nie wspomina, nie wtedy, gdy rekruter rozmawia swobodnie, nie wtedy, gdy test wygląda jak zwykłe zadanie na czas. Nigdy. Niektóre firmy w ogóle cię o tym nie poinformują. Nie wiadomo, kto później obejrzy nagranie. Mnie po tej historii pomogło nagranie własnego ekranu podczas sesji próbnej i późniejsze obejrzenie materiału. Jeśli ty widzisz na nim swoje narzędzie, zespół rekrutacyjny również je zobaczy.
Ostatecznie moja historia skończyła się dobrze. Nie wydarzyło się nic nieodwracalnego, opanowałem sytuację i przeniosłem cały swój zestaw narzędzi do InterviewMan, który zbudowaliśmy jako aplikację desktopową właśnie na taki przypadek. Dwanaście dolarów miesięcznie przy rozliczeniu rocznym, ponad 20 funkcji ukrywania w cenie podstawowej i żadnych dodatków sprzedawanych osobno. Cluely pobiera dodatkowe 130 dolarów za tryb ukryty, natomiast LockedIn ogranicza sesję do dziewięćdziesięciu minut i kosztuje 119.99.
Uruchomiłem go podczas jednego nadzorowanego testu Codility i jednego nienadzorowanego. W obu przypadkach nie pojawiła się ani jedna flaga. Podczas obu testów nagrywałem własny ekran, a potem sprawdziłem materiał klatka po klatce. Nakładki nie było widać ani razu. Ukrywa się przed przechwytywaniem ekranu, nie pojawia się w Docku, Activity Monitor ani na liście procesów. Sposób pisania również wyglądał jak mój.
Czytałem wskazówki i pisałem kod po swojemu, razem ze skreśleniami i poprawkami. Mamy teraz 57,000 użytkowników oraz ocenę 4.8 gwiazdki na podstawie 257 recenzji. Nie znalazłem ani jednego zgłoszenia od osoby przyłapanej z tym narzędziem na Codility.
Mam jednak nadzieję, że nikt inny nie będzie musiał poznawać różnicy między rozszerzeniem do przeglądarki a aplikacją desktopową w taki sposób jak ja.
Nigdy nie dowiedziałem się, kto oglądał moje nagranie.
Pamiętam, że rekruter był przyjazny przez cały proces, a w ostatnim e-mailu nie było nawet powitania. Osoba, która go napisała, zapewne sądziła, że złapała oszusta na gorącym uczynku. Patrząc na to, co było widać na nagraniu, trudno mi się z tym spierać.
Później przestałem sprawdzać, czy stanowisko w ogóle zostało obsadzone. Nie chciałem nic wiedzieć, przestało mnie to obchodzić. Byłem tylko wściekły na siebie, że zachowałem się tak naiwnie i straciłem czujność właśnie wtedy, gdy nie powinienem. Sto osiemdziesiąt tysięcy dolarów, jedno rozszerzenie do Chrome. Powinienem był wiedzieć lepiej.
Ready to Ace Your Next Interview?
Join 57,000+ professionals using InterviewMan to get real-time AI assistance during their interviews.

