Na początek jedno: nie mam nic przeciwko HireVue. Nagrywane rozmowy wideo raczej z nami zostaną i założyłbym się, że to tylko kwestia czasu, aż każda wstępna rozmowa będzie wyglądała właśnie tak.
Tyle że jeszcze kilka tygodni temu nie widziałem, żeby ktoś poległ na takiej rozmowie równie boleśnie jak moja współlokatorka.
I nie, wcale nie zaczęła szukać pracy wczoraj! Robi to od stycznia, z marnym skutkiem. O północy wysłała mi nagranie z HireVue, a w wiadomości napisała tylko: „co ja robię źle”. Miała już za sobą dziewięć odmów. Sam spędzam chyba za dużo czasu na grzebaniu w narzędziach do rozmów rekrutacyjnych, więc nie potrafiłem odmówić.
Wytrzymałem jakieś trzydzieści sekund jej filmu. Przez cały czas czytała z Dokumentu Google odpowiedzi wklejone z ChatGPT. Wzrok wbity w lewy dolny róg ekranu, głos kompletnie bezbarwny. Wyglądała jak ktoś odczytujący list z żądaniem okupu i naprawdę nie przesadzam. Kiedy do niej zadzwoniłem, brzmiała, jakby miała już dość. Nie jak osoba zmęczona. Jak ktoś gotowy zupełnie przestać wysyłać aplikacje.
Najpierw zapytała, czy HireVue ma jakiś skaner, który wykrywa otwarte narzędzia. Nie ma. Dopóki człowiek sam nie przejdzie prawdziwej rozmowy w HireVue, prawdziwej, czyli o pracę, na której mu zależy, a nie próbnego nagrania z ciekawości, łatwo przeoczyć jedną rzecz: nikt nie obserwuje kandydata na żywo. Jest tylko kamera internetowa. Dostajesz pytania, nagrywasz siebie, mówiąc do własnego ekranu, po czym klikasz „wyślij”. W trakcie nie patrzy na to żaden człowiek.
Ready to ace your next interview?
InterviewMan gives you real-time AI answers during live interviews — undetectable on Zoom, Meet, and Teams.
Try InterviewMan FreeJest za to AI, które ocenia film już po wysłaniu. Zaangażowanie. Pewność siebie. Tempo mówienia. Cała reszta. U mojej współlokatorki zaangażowanie leciało na łeb, bo czytała tekst z ChatGPT, wpatrzona w dół ekranu, i brzmiała jak robot odrabiający cudzą pracę domową. System dosłownie widział, jak jej oczy przesuwają się od lewej do prawej po ścianie tekstu.
Szczerze mówiąc, w przypadku ChatGPT największy kłopot stanowi czas. Gdy ktoś zadaje pytanie, zwykle po prostu zaczynasz odpowiadać. ChatGPT potrzebuje około trzydziestu sekund, żeby przygotować pełną wypowiedź. Ona w tym czasie zastygała i patrzyła gdzieś poza ekran. Trzydzieści sekund ciszy, akurat na platformie, która ocenia zaangażowanie. Jeżeli przez tak długi czas kamera nic od ciebie nie dostaje, nie pokazujesz jej siebie wcale, a w nagraniu wygląda to znacznie gorzej, niż można przypuszczać!
Co gorsza, wszystkie odpowiedzi przygotowała wcześniej. To mogło tylko pogorszyć sprawę, bo wtedy człowiek czuje, że musi powtórzyć wszystko słowo w słowo. Od początku do końca mówiła jednostajnie, a wynik zaangażowania spadał, zanim zdążyła dokończyć pierwsze zdanie. Całe nagranie przypominało prezentera wiadomości, któremu właśnie zepsuł się system!
Zapytała, czego właściwie powinna użyć, więc otworzyłem na laptopie InterviewMan. Od pewnego czasu korzystam z niego podczas własnych rozmów na Zoomie. Przy płatności rocznej kosztuje 12 dolarów miesięcznie. Przekonał mnie już za pierwszym razem, kiedy 2 do 3 sekund po pytaniu wyświetlił na ekranie punkty odpowiedzi. Słucha przez mikrofon i podsuwa hasła, które rozwijasz po swojemu, zamiast akapitów do odczytania. Obsługa jest banalnie prosta, poradziłby sobie z nią każdy. Chyba aż za prosta!
Następnego wieczoru wróciła, żeby go sprawdzić. Usiadła na kanapie, otworzyła HireVue, uruchomiła InterviewMan i włączyła nagrywanie. Padło pytanie, a po mniej więcej 2 sekundach obok kamery pojawiły się punkty. Zerknęła na nie przez 2 sekundy, spojrzała w obiektyw i zaczęła mówić. Własnymi słowami, podając własne szczegóły. Punkty były tylko luźnym szkicem. Nakładka znajduje się przy obiektywie, więc jej wzrok przez cały czas pozostawał blisko kamery, a głos znowu brzmiał jak jej głos.
Nawet 2 sekundy przerwy przed odpowiedzią wyglądały zupełnie normalnie. Nikt nie zastanawia się nad 2 sekundami ciszy przed kamerą. Sam już nie zliczę, ile takich nagrań obejrzałem.
Tamtego wieczoru zrobiliśmy trzy podejścia. Przy pierwszym była trochę spięta, jeszcze nie ufała narzędziu i zbyt wyraźnie zerkała w dół. Za trzecim brzmiała już jak ktoś, kto przy kawie opowiada o poprzedniej pracy. Czyli najwyraźniej cały problem brał się z czytania!
Trzy dni później nagrała prawdziwą rozmowę. Oddzwonili w ciągu tygodnia. Po raz pierwszy od trzech miesięcy. O 6 rano przysłała mi zrzut wiadomości od rekrutera. Kto sprawdza pocztę o 6 rano!? Odświeżałaś skrzynkę od 5, po prostu się przyznaj.
Później o całej historii usłyszał mój współpracownik i oczywiście nie mógł odpuścić. Nie znam drugiej osoby, która sprawdza ceny równie zawzięcie! Spędził całe popołudnie na przeglądaniu konkurencji, bo był pewien, że przy cenie 12 dolarów gdzieś musi kryć się haczyk. Nie krył się.
Pokazał mi Final Round AI za 149 dolarów miesięcznie, a ja powiedziałem na głos „nie”, gdy odwrócił laptop w moją stronę. Cluely kosztował 19.99 dolarów w wersji podstawowej, do tego kolejne 130 dolarów za tryb stealth, razem 149.99 dolarów. Skoro rozmowy w HireVue nikt nie nadzoruje, przed kim właściwie ma cię ukrywać tryb stealth!? Po drugiej stronie nie siedzi nikt na żywo, więc te 130 dolarów płaci się za nic.
LockedIn AI kosztował 119.99 dolarów miesięcznie i miał limit 90 minut. Jego rozmowa na stanowisko PM trwała rok wcześniej prawie dwie godziny, dlatego ten limit wyjątkowo go zirytował. Wciąż powtarzał, że nakładka wyłączy się w 90. minucie, kiedy będziesz w połowie zdania.
Narzędzie, z którego przez cały ten czas korzystała współlokatorka, kosztuje 12 dolarów, nie ma limitu czasu, używa go 57,000 osób, a jego ocena wynosi 4.8 gwiazdki. Napisał mi: „dlaczego ktokolwiek miałby płacić więcej za mniej”, a ja zachowałem zrzut ekranu.
W ten sam weekend usiadłem i sam przeszedłem wszystkie rodzaje pytań w HireVue, bo ta historia wydawała się odrobinę zbyt piękna. Pytania behawioralne. Scenariusze sytuacyjne. Pytania wideo, w których tekst pojawia się na ekranie. Naprawdę próbowałem znaleźć coś, na czym narzędzie się potknie, ale niczego takiego nie znalazłem. Za każdym razem punkty trafiały na nakładkę po tych samych 2 do 3 sekundach, dokładnie jak na kanapie.
W zeszłym miesiącu współpracownik sprawdził je u siebie podczas pierwszej w życiu rozmowy w HireVue. Dopiero skończył studia. Nigdy wcześniej nie brał udziału w rozmowie wideo, nie zrobił też próby, tylko od razu przystąpił do właściwego nagrania. Powiedział mi później, że najważniejsze było to, iż po pojawieniu się pytania nie siedział bez ruchu. Punkty dawały mu coś, czego mógł się złapać, i dzięki nim nie miał nagle pustki w głowie. Po tej rozmowie również oddzwonili.
Do zeszłego tygodnia współlokatorka zaliczyła od wieczoru na kanapie jeszcze sześć rozmów w HireVue i po czterech z nich oddzwonili. Mówi, że podczas nagrywania zapomina już o działającym narzędziu. Po prostu rozmawia z kamerą. Jej zdaniem właśnie wtedy AI w HireVue ocenia ją dobrze.
Nie wiem, ile razy opowiedziałem już historię o dziewięciu odmowach i telefonach po czterech z sześciu rozmów. Ludzie zawsze zatrzymują mnie przy cenie, bo sądzą, że pomyliłem te 12 dolarów. Tak na marginesie, ona nadal szuka pracy. Oferty jeszcze nie ma.
Ready to Ace Your Next Interview?
Join 57,000+ professionals using InterviewMan to get real-time AI assistance during their interviews.

